Startup. A czy twoja firma nim jest? Praktyczne wskazówki

startup
Facebook
Facebook
Google+
http://jakubczykfinanse.pl/startup/
Twitter
LinkedIn

Dzięki drukarkom 3D można dziś wydrukować wszystko. Począwszy od miniaturowego pałacu kultury, przez jedzenie, wyposażenie domu, po ogromne elementy składowe skomplikowanych mechanizmów np. turbin. Z możliwości druku 3D skorzystał Siemens przy produkcji elementów sterujących ważącej bagatela 400 ton turbiny. Jeszcze trzy lata temu firmy Zortrax, ZMorph, 3Novatica nie istniały dziś są poważnymi liderami producentów drukarek 3D, które planują globalną ekspansję. Tak wygląda startup.

 

Zacznijmy od definicji. Eric Ries, autor “The Lean Startup” definiuje startup jako przedsiębiorstwo działające w warunkach skrajnej niepewności. Niepewności, którą stara się zredukować za pomocą eksperymentów – bo nie ma innej drogi.

 

Poszerzając definicję możemy stwierdzić, że jest to firma, organizacja, stworzona z myślą o kreowaniu nowych produktów i usług w warunkach skrajnej niepewności. I to ta ostatnia cecha wyróżnia startup od zwykłej firmy. Startupami są wyżej wymienione przedsiębiorstwa, które nadal są tak nazywane nawet po trzech latach funkcjonowania. Ważne jest również stwierdzenie, że startup nie zależy od branży. Oznacza to że możemy nazywać firmę startupem, nawet jeżeli nie działa w branży internetowej. Pojęcie startupu nie jest definiowane w ustawodawstwie. Nawet w polskim prawie, które zresztą nie odwzorowuje przemian technologicznych na świecie. Brak definicji utrudnia dokładne zbadanie wpływu startupów na gospodarkę. I w efekcie uniemożliwia wprowadzenie zmian, które mogłyby gwarantować ułatwienia w funkcjonowaniu dla tych podmiotów.

 

Pierwszym skojarzeniem laika z pojęciem startup to Dolina Krzemowa. Jest to niewielki teren między aglomeracją San Francisco a San Jose. Stacjonują tu Hewlett-Packard, Sun Microsystems, Intel, Cisco, Apple, Oracle, Google, eBay, Yahoo, Symantec, czy Adobe. W Dolinie Krzemowej swoje siedziby mają renomowane wyższe uczelnie. Między innymi Stanford, University of California-Berkeley, University of San Francisco, San Francisco State University, San Jose State University, University of California-Santa Cruz czy Santa Clara University.

 

To otoczenie nie tylko decyduje o sukcesie firm tam inkubujących, ale również o wsparciu, na jakie mogą liczyć. Jest to unikalny i absolutnie nie podlegający skopiowaniu żywy organizm nastawiony na kreowanie innowacji. Zarówno finansowy jak i mentoringowo-networkingowy. Stworzono tam cały ekosystem organizacji pomostowych mających na celu rozwijanie nowych technologii. W działalność wspierającą jest zaangażowanych ponad 45% z 7 mld USD zainwestowanych w 2010 roku przez fundusze typu venture capital z całych Stanów Zjednoczonych.

 

A jak to wygląda w UE? Analizując działania jakie podejmują kraje członkowskie UE we wspieraniu młodych przedsiębiorstw technologicznych, można dostrzec nierównomierne oferowanie szans we wchodzeniu na rynek nie tylko amerykański, ale i globalny. W Dolinie Krzemowej większość przedsiębiorstw jest zakładana przez obcokrajowców i imigrantów, którzy mogą liczyć na wsparcie z UE, ponieważ dzięki ich pracy mogą promować i przyczyniać się do rozwoju danego państwa członkowskiego. W Polsce sprawa ma się zupełnie inaczej.

 

W polskim systemie promocji brak podobnych instrumentów, ba organami, które mogłyby zaoferować takie wsparcie jest Ministerstwo Gospodarki, Ministerstwo Spraw Zagranicznych, czy Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Startupy dla tych instytucji na pewno nie stanowią priorytetowego działania. Stąd ogromne trudności jakie pojawiają się przed młodymi spółkami, aby przebić się i zaistnieć nie tylko w Dolinie Krzemowej – sercu spółek innowacyjnych, ale i na rynku globalnym.

 

Warto zaznaczyć, że 16 krajów należących do UE takie programy posiadają. Mogą one liczyć na bezpośrednie wsparcie ze strony struktur rządowych i agencyjnych. W Dolinie Krzemowej nie było dotąd żadnego instytucjonalnego przedstawiciela RP. A w Konsulacie Generalnym w Los Angeles nie istnieje stanowisko do spraw promocji gospodarczej.

 

W takim otoczeniu przyszło rozwijać swoje unikatowe pomysły polskim startupom. W takich warunkach zaczynały Zortrax czy 3Novatica. Dziś ta pierwsza firma produkuje drukarki dla klientów z 50 krajów, co oznacza, że co 10 profesjonalna drukarka na świecie jest sprzedawana prze polską firmę. Ta druga planuje sprzedaż 300 drukarek w tym roku, a przez to zwiększenie przychodów do 3 mln zł, a zaczynała w maju 2014 roku.